Pierwsze miesiące V


Sonda odbarczająca, zalegania, wymioty, opuchlizna, zapadnięta lufa, operacja, umiarkowany optymizm…

Najdziwniejsze uczucie w życiu – chęć pocieszania pani chirurg, która właśnie skończyła operować twoje dziecko….

 

25.10.2014 Dzień 48

Waga: 1770g. Oszukana. Róża jest niestety trochę obrzęknięta. Spadło jej białko, przez problemy z układem trawienia. Dostaje albuminy a potem furosemid – i popołudniami jest już lepiej.

Podpisana została (przez Marcina) zgoda na poniedziałkowy zabieg – rewizję stomii. Znów będzie nerwowo… Różyczka dzisiaj spała, oczka zapuchnięte… Dr dyżurna powiedziała, że stomia wydziela –
więc nie jest tak źle. Działa, tylko się zatkała…

 

26.10.2014 Dzień 49

Ciężki dzień. Sonda odbarczająca się chyba przytkała, bo nic nie odciągała z żołądka Róży. Efekt -> dwa razy przy nas zwymiotowała. Nie było to fajne ani dla nas, ani dla niej…

Tak to bez zmian. Waga – 1810g, ale w tym trochę – patrząc na nią, coraz mniej – opuchlizny. Pomalutku chyba jednak schodzi, bo Różyczka wygląda coraz lepiej. Pielęgniarka (Magda?) troszkę mnie
zdenerwowała – zabroniła nam dotykać Różę, bo ponoć mega wrażliwa i nerwowo reaguje. Na jej i innych pielęgniarek dotyk owszem (kto by tak nie reagował, jak jej dzisiaj dwa razy krew pobierali…
przez czyjeś niedopatrzenie…grrr…), ale my nie „tykamy” jej tak i spokojna jest, jak jej rękę na główce trzymamy… I to przy dotyku tej pielęgniarki, jak ją przewracała itp, to Róża
zwymiotowała…

Jutro zabieg – operacja…

 

27.10.2014 Dzień 50

Kolejna operacja za nami. Tym razem gorzej Róża to zniosła. Najbliższe dni będą wiążące. A potem będziemy się dalej martwić.

Sytuacja w brzuszku bardzo ciężka.

Pojawiło się kilka zrostów, których nie da się operacyjnie naprawić.

Jeśli samo się to nie poukłada, to już nie będzie można pomóc.

Opuchlizna zeszła. Waga 1760g.

——

Przegrzebałam internet. Perspektywy jakieś są, nawet po „zroście na zroście”. Trwa to dłużej, ale dzieci z takimi problemami sobie radzą i wychodzą z tego.

28.10.2014 Dzień 51

Pierwsza doba za nami – spokojna i stabilna. Skoki akcji serca dalej są, ale chyba troszkę się uspokoiły – nie ma już np 96-202). Gorączki brak,  Różyczka dość aktywna, kilka razy zapłakała.

Optymizm umiarkowany, ale nie tracimy wiary (choć jest ciężko).

 

29.10.2014 Dzień 52

Noc spokojna i stabilna.

Dzień też. Kilka epizodów z buźką wykrzywioną od płaczu było, ale jak mnie zapewniono, Róża z pewnością nie płacze z bólu, bo jest na mocnych środkach przeciwbólowych. Na szczęście, bo rany po
operacji z pewnością bardzo bolą.

Mimo to Róża pełna energii. Jest w stanie rurkę od respiratora sobie wyrwać! Rozbudzona, rozgląda się wokół..

W dalszym ciągu odliczamy dni po operacji. Za nami już dwie spokojne doby. Lekarze nie są w stanie nic powiedzieć, co dalej. Mimo wszystko nie tracimy optymizmu. A każda wizyta u Róży nastraja
nas pozytywnie.

…a stomia działa. Coś ruszyło, co lepsze, śluz i treść stolcowa poszły nawet drogą naturalną. Nie wiem, jak, ani co to znaczy, ale cieszy 😀

 

30.10.2014 Dzień 53

Trzecia doba za nami. Stomia działa. Wygląda dobrze, rany pani chirurg dzisiaj nie oglądała, ale oceniła, że brzuszek wygląda lepiej (obrzek zszedł). Róża bardzo dobrze siusia, więc opuchlizna
schodzi.

Z oszukanych 1930 g wczoraj, waga spadła do 1850 g dziś.

Róża jest za to bardziej nerwowa, każdy dotyk ją stresuje, dostała więc dodatkowy lek na wyciszenie. Przy nas była już spokojna, dotykanie w główkę nie powodowało nerwowych odruchów.

Różyczka codziennie słucha 20 minut Mozarta 🙂

 

31.10.2014 Dzień 54

Dzisiaj mamy… dobre wieści! Rana się dobrze goi, jak to się utrzyma, to od poniedziałku będą zmniejszać dawki morfiny itd i będzie  można zacząć myśleć o rozintubowaniu. Stomia dalej
działa, więc póki co jest naprawdę dobrze. Oby się utrzymało.

 

 

 

 

 

Skomentuj mnie :)