Pierwsze miesiące IV


19.10.2014, dzień 42

Dzisiejsze 3h z Różą zleciały niewiarygodnie szybko. Róża wygląda już zupełnie jak noworodek – tylko dwa razy mniejszy. Dwa, bo waży dokładnie 1515 gramów!

Problemów z gojeniem się rany ciąg dalszy. Rana zakażona – bakterie i niestety grzyb, który się tam dostał ze stomii (daleko nie miał). Mieliśmy okazję przyjrzeć się zarówno bliźnie, jak i samej

stomii – nie wygląda to źle, rana nad pępkiem ok. 3 cm.

CRP spada, w krwi nie wyhodowano (na razie) grzybków. Oby tak zostało. Wczoraj zalegiania TYLKO 4ml, dziś do 12 było 5, ale przez ten czas, który byliśmy, nie urosło nawet o 1 ml. Myślę, że jutro
decyzja w sprawie jedzenia będzie!

Nie mogę się doczekać – to będzie kolejny etap, kolejny krok bliżej domu!

Bulbasek mój ziura oczkami na wszystkie strony, całkiem żwawo, mimo że ciągle na morfinie (i pod respiratorem w związku z tym).

 

20.10.2014, dzień 43

Kolejny miły i spokojny dzień 🙂

Waga 1515, zalegań mało (wczoraj 15ml), chirurg zadowolony z (wolniejszego przez zakażenie, ale jednak postępującego) gojenia się rany, a przede wszystkim ze stomii. Dr Zając powiedział, że było

to zrośnięcie jelita. Nietypowo jak na taką przypadłość długo nie dawało (praktycznie w ogóle) żadnych objawów. Z wielką korzyścią dla Róży – dzięki temu była operowana z wagą ponad 1200g, a nie
jakieś 800 czy 900. Uff.

Lekarze w dalszym ciągu jej stan określają jako „ciężki, stabilny”. Czasem, sympatycznie – dla urozmaicenia chyba – powiedzą, że jest „stacjonarna”. No raczej 🙂

Bulbasek kuka oczkami, kręci główką, macha rączkami i kopie nóżkami, a nade wszystko wije się i gibie – pełna frustracji, że uziemiona rurkami 🙂

 

21.10.2014, Dzień 44

Okazuje się, że Róża nie przepada za spaniem na prawym boku – dlatego najczęściej leży na lewym, nawet jak położą ją z główką na prawą stronę, to zaraz się obraca!

Kolejny spokojny dzień. CRP spada, leki na grzybki podawane, na infekcję oczywiście też. Rana w coraz lepszym stanie (mimo zakażenia) i lekarze będą się pomału przymierzać do przejścia z
respiratora na cepap. Sonda zielona podciągnięta do góry, jelita muszą się ogarnąć! Jak zniknie nadmiar rurer, to… przytulanko!

 

22.10.2014, dzień 45

Waga: 1600!!!!

Stacjonarnie, pomalutku do przodu.

Pseudo na dziś – Gburia Furia. Róża nie lubi prawego boczku 🙂

Rana pomalutku się goi, ale Róża dalej pod respiratorem. Dorobiłą się dzisiaj też po raz pierwszy woreczka stomijnego – prawie cały mieści się w pampersie, zachodził troszkę na plecy.
[prawie ją całą obejmował – teraz się zastanawiam, jak to było możliwe! :D]

CRP spada, dzisiaj było ok. 80 (leci z 215 – 180 – 150..), więc super. Candida Albicans w stolcu i ranie, ale lek został odpowiednio dobrany, więc też czasu potrzeba, żeby wyleczyć.

Szmery w płucach dalej.

 

23.10.2014, dzień 46

Waga: 1630g

Bulbas jest przesłodki. Jest malutka, ale tłuścioszek się robi – oczywiście jak na swoje możliwości. Ma drugą brodę! Złości się czasem, a wtedy buraczkowieje cała 🙂

A od strony medyczno-zdrowotnej, bez zmian. Zalegania są, kilkanaście ml. Respirator na minimum – przez ranę, która bardzo pomału się goi, i przez środki przeciwbólowe (morfinę). Odrobinę się jej
stomia zapadła, chirurg póki co uspokaja – wszystko jest ok, stomia działa, perystaltyka jelit jest (choć trochę słaba, stąd zalegania). Bakterii w krwi brak, a to bardzo, bardzo dobrze!

 

24.10.2014, dzień 47

Z chęcią napisałabym, że u Róży bez zmian. I w zasadzie tak jest, tylko… stomia przestała działać – bo już się niemal całkiem zapadła. W związku z tym w najbliższy poniedziałek najpewniej czeka
ją druga operacja – poprawienie stomii. Zmieniono jej antybiotyk. Słabiej siusiała wczoraj, więc troszkę spuchła, no i nagle waży 1710g. Dzisiaj już ponoć lepiej…

 

Skomentuj mnie :)