Pierwsze miesiące III


Sepsa, zalegania, CRP, stacjonarnie.


16.10.14 Dzień 39

Noc minęła – stacjonarnie.

***

Infekcja trwa. Róża ma podawane dwa antybiotyki, wygląda dobrze, ale pod koniec odwiedzin skoczyła jej gorączka. 

Stomia działa pięknie, jeszcze tego nie widzieliśmy, tylko kuknęłam – ma już zdjęty opatrunek – bliznę po operacji ma przez cały brzuszek. Stomia po lewej stronie. 

Będą jej zmniejszać dawki morfiny, żeby móc przymierzyć się do odłączenia respiratora i przejścia na cpap. 

Zmniejszają się też zalegania, więc do kilku dni powinno ruszyć karmienie.

17.10.14 Dzień 40

Telegramowo dzisiaj. 

Infekcja gronkowcowa w toku. Leczą.

W kupce – grzybki. Wysłane na badanie, po wynikach – będą leczyć. 

Znów problem z rytmem serca – podłączone trzy kolorowe kabelki i ciągły podgląd na ekranie. Zlecone EKG i wizyta kardiologa zaplanowane.

Największy problem – rozeszła się rana po operacji. Ciężko powiedzieć, czemu, nie goi się prawdopodobnie z powodu infekcji. Pobrano Róży krew do badań, czy i tam nie pojawiła się (już?…) infekcja
grzybicza. 

Róża, mimo infekcji i problemów z raną, wygląda coraz lepiej. Dziś już więcej oczka otwierała i nie były aż tak błędne, jak w ostatnich dniach. Z uwagi na brzuch – dalej respirator (gdyby sama
oddychała, mogłoby ją boleć i jeszcze bardziej byłoby utrudnione gojenie – wtedy bardziej się brzuszkiem oddycha). Zalegania dalej ok. 25ml, więc dalej bez jedzenia. Waga – ok. 1400g.

18.10.14 Dzień 41

Różyczka przekroczyła 1500 gramów! Wygląda zdecydowanie lepiej – nie widać już przez skórę bijącego serduszka, ma śliczny, noworodkowy kolor skóry, robią się jej „tłuste” (taaa…..) stópki. Poza
tym oczka otwiera już tak szeroko i kuka (pewnie nic nie widząc) naokoło! cudo moje!

CRP maleje, z 213 spadło do 190. Rana dalej słabo się goi, chirurdzy oglądają i zmieniają opatrunki, pobrano wymaz. Z posiewu na grzybki (jeszcze) nic nie wyszło w krwi – mam nadzieję, że tak
zostanie.

Stomia pięknie działa. Zalegania się zdecydowanie zmniejszyły – liczę, że ruszymy z jedzeniem w poniedziałek! (Musimy, bo skończyło się miejsce w zamrażalniku u Marysi 🙂 ). 

UWAGA: Nie wiedzieć czemu, zapomniałam tu napisać ważnej rzeczy! Przy przyjęciu do Prokocimia Róża mierzyła zawrotne 38cm!