Róża uczennica :)


 

To lekkie nadużycie, ale jednak – Róża zaczęła chodzić do szkoły! Sześciolatki przy niej wymiękają 🙂

Co prawda pod koniec roku szkolnego, ale jednak się udało – Róźka zaczęła zajęcia realizowane w ramach wczesnego wspomagania rozwoju dziecka. Są to zajęcia z tyflopedagogiem („rehabilitant” wzroku) i neurologopedą (nauka prawidłowego jedzenia i „mówienia”). Mamy za sobą po jednym spotkaniu z każdą z nowych „cioć”.

Lekcja z panią tyflopedagog niestety nie do końca się udała… Na szczęście w przeważającej części polegała na rozmowie z mamą (tradycyjnie – historia Róży w pigułce – kiedy, dlaczego tak wcześnie, i co dokładnie, i kilka słów o tym, jaka Róża jest 🙂 ). Nie udała się, bo Gwiazda nie była skłonna do współpracy na kilka godzin przed lekcją i nie chciała pójść na drzemkę… W efekcie usnęła na kwadrans przed rozpoczęciem zajęć, a potem – jak można się łatwo domyślić – musiała zostać obudzona i przez dobrych 20 minut głośno dawała wyraz swojemu niezadowoleniu. Nie można było robić nic innego, jak tylko przytulać i pocieszać.

Natomiast zajęcia z neurologopedą to już był niemalże popis cierpliwości i umiejętności. Najpierw Róża bez słowa sprzeciwu wytrzymała pół godziny rozmowy dorosłych (jak poprzednio, kiedy, dlaczego, co i jak…), a potem pozwoliła się nowej cioci zabawiać. Niewiele brakło, a ciocia zostałaby obdarowana uśmiechem – ale, jak wiadomo, to towar deficytowy i nawet najukochańsi (nawet mamusia) nie dostają go na zawołanie. Na szczęście udało się trochę pogadać, co bardzo nową ciocię ucieszyło. Sprawdzanie odruchów też poszło dobrze – prócz odruchu wymiotnego, którego zabrakło – ale to akurat zwalam na Różaną znieczulicę spowodowaną tym, że swoje już w życiu wy… oczyściła się 😉 W każdym razie, odruch kąsania wygasł, zastąpił go odruch żucia, co nie dziwi, skoro od dobrych kilku tygodni świetnie radzi sobie z jedzeniem zupy łyżeczką (prezentacja tej umiejętności na kolejnym spotkaniu). Test „sprawności” został nawet całkiem, całkiem (!!!!!!!) nieźle przez nią zaliczony. Przy sprawdzaniu, które umiejętności (ssanie, wydawanie dźwięków) się u niej pojawiają/pojawiły, zatrzymałyśmy się z panią gdzieś na 5-6 miesiącu rozwoju niemowląt, a to naprawdę świetnie!

Kolejne zajęcia już w piątek. Piątki w ogóle Róża ma bardzo pracowite – bladym świtem odwiedza nas ciocia Agnieszka od fitnesu 😉 A wczesnym popołudniem trening oczu z ciocią Anetą, na który jeździmy do szkoły. Neurologopeda ma z Róża lekcję w środę, od kolejnej nie będziemy już na nie jeździć do szkoły, tylko ciocia Marta będzie przyjeżdżać do nas. Na szczęście…

…Bo ostatnio Róża tak mniej więcej co drugi dzień ląduje na kroplówce. Straty ze stomii przekraczają dozwolony „litraż” i – żeby Róża się nie odwodniła – musi zostać podpięta kroplówka. A to dodatkowe nawet 3h na pompie… Ciężko nam stwierdzić, co jest tego powodem. Osobiście uważam, że za taki stan rzeczy odpowiada jedno – Róża przestała tyle ulewać i wymiotować, więcej jedzenia zostaje w brzuchu, więc też więcej z niego wylatuje… Wizytę w Poradni Leczenia Żywieniowego mamy 9 czerwca, zobaczymy, co doktory powiedzą. Na razie zalecają kroplówki.

Inez

PS

Ah, no i najważniejsze! Róży już dwa razy przewróciła się z brzuszka na plecy! Wydaje się, że wcale nie tak niechcący, bo przewroty (wyjątkowo koślawe, bo przecież te chude rączki to ledwo są w stanie Różę udźwignąć…) poprzedzone były długim wysiłkiem i nie obyły się bez narzekań i nawet okrzyków zniecierpliwienia. Co więcej – a to już wyczyn straszny! – te chude łapki mimo wszystko próbują dźwignąć Różę w górę i raz się już to udało. Na kilka długich sekund Róża, leżąc na brzuchu, uniosła główkę na wyprostowanych rękach. Póki nie zaczęły drżeć z nadmiernego wysiłku było super – potem padła 🙂

Comments: 5

  • #1

    Ewa F.(Thursday, 28 May 2015 09:08)

    Trzymam kciuki za pilną uczennicę! 🙂

  • #2

    ciocia Megi(Thursday, 28 May 2015 09:10)

    Evviva!!!:)

  • #3

    TosiMama(Thursday, 28 May 2015 20:25)

    Trafiłam na Was przez przypadek:) Jestem wzruszona jak wspaniale można walczyć z przeciwnosciami losu. Tym bardziej że sama jestem mamą rocznej Tośki, a w dodatku fizjoterapeutką, więc wiem jak wiele wysiłku i wiary potrzeba w to żeby było lepiej. Z całego serca trzymamy za Was kciuki!:)

  • #4

    Ania E(Thursday, 28 May 2015 22:12)

    Brzmi bardzo obiecująco 🙂 Ciesze sie bardzo! Dobranoc laski 😉

  • #5

    Ela Ł(Friday, 29 May 2015 00:42)

    Gratuluję obrotów!! I unoszenia główki na wyprostowanych rączkach!! Paweł na razie ostro trenuje podnoszenie nóżek i łapanie się za stópki, ale jeszcze ciężko mu to idzie. Jeszcze się nie obraca. Ślicznie wyglądacie, trzymajcie się 🙂

Skomentuj mnie :)